WYCIECZKA DO CHUDOWA
08.07.2010.
WAKACJE 2010 Z GMINNYM OŚRODKIEM KULTURY

WYJAZD DO CHUDOWA
6 LIPCA




Zobacz galerię zdjęć:
http://gok.net.pl/component/option,com_rsgallery2/Itemid,58/catid,165/
      


       Pierwszym punktem, w programie „wakacyjnych podróży z Gminnym Ośrodkiem Kultury” był wyjazd do Chudowa. 6 lipca, udaliśmy się w drogę, której celem było zwiedzanie malowniczych ruin renesansowego zamku, położonych 15 km od Zabrza. Budowla, której korzenie sięgają wieków średnich, swój obecny kształt zawdzięcza, powstałej w 1995 r. fundacji „Zamek Chudów”, która w 1999 r. pozyskała obiekt na własność i rozpoczęła długotrwały proces renowacji.
      Zamek, będący  w XVIII w. jedną z najpiękniejszych rezydencji na Górnym Śląsku, do niedawna prezentował się w opłakanym stanie. Po pożarze w 1875 r. nigdy nie został odbudowany. Jego ówcześni właściciele podjęli decyzję o częściowej rozbiórce, ocalałych z pożogi murów, które miały przybrać formę modnych wówczas romantycznych ruin. Tak „zagospodarowany” powoli niszczał. Dopiero w latach 90’ tych XX w. zainteresowano się jego stanem. Dzięki prowadzonym od 2001 r. pracom remontowym dziś dla zwiedzających dostępna jest wieża, a w niej ekspozycje, obejmujące jej 6 kondygnacji: loszek, pomieszczenie straży, pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze (poziom II – IV) oraz wystawę „Kafle z zamku w Chudowie”. Dodatkowo dla grup zorganizowanych przygotowywane są liczne atrakcje: pokazy rycerskie, lekcje archeologiczne itp.      
       Z tej pierwszej, postanowiliśmy skorzystać. Niestety, jak to w życiu bywa nieszczęścia często się zdarzają i nasi rycerze nie dotarli na miejsce docelowe, biorąc czynny udział w wypadku samochodowym. I tak, rolę „błędnego woja", dzielnie, na swe barki przyjął nasz kierownik wycieczki – Artur Wojciech. Ku uciesze wszystkich dzieci (które również mogły przymierzać niektóre elementy rynsztunku) dzielnie wbijał się, w licząca sobie kilkaset lat zbroję. Tak „wystrojony” towarzyszył nam w dalszym zwiedzaniu. Jednak jak na prawdziwego kawalera przystało, wypadało znaleźć mu „damę serca”. W tą oryginalną rolę wcieliła się, jedna z opiekunek wyjazdu – Agnieszka Szczypka - Wojciech (prywatnie żona pana Artura), przebrana w autentyczny strój z epoki.
      Po opuszczeniu zamkowych murów, skierowaliśmy swe kroki w stronę niezwykłego, jedynego takiego w Polsce labiryntu. Na ulicach średniowiecznego miasta, w korytarzach zamkowych, lochach i ogrodowych alejach nasi podopieczni poszukiwali ukrytych skarbów – słodkich niespodzianek. Tak wytrudzeni udaliśmy się „Pod Rozbity Dzban” – punkt gastronomiczni na wolnym powietrzu, gdzie czekało już na nas rozpalone ognisko i gotowe do usmarzenia kiełbaski, (w sam raz na wilczy apetyt naszych małych poszukiwaczy przygód), po którym udaliśmy się w drogę powrotną do domu.     
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Gminny Ośrodek Kultury w Goczałkowicach-Zdroju